







nocą
gdy wszyscy śpią
rozpalamy
głodne ogniska
wspomnień
jutra
tańcząc z chłodem ścian
zastygli w bezruchu
samoświadomości
nie zabieraj mi
gwiazd nocy dni
szeptu chwil na bieli kart
pozwól zmienić ludziom świat
pozwól żyć
...i nikt mi nie powie, że marzenia się nie spełniają...
teraz tylko nie zmarować tej szansy, którą mi dano
teraz tylko nie poddawać się i iść przed siebie
teraz tylko wykorzystać wszystko to co zostało mi dane
teraz tylko zrobić to co zawsze chciałem
może wreszcie znajdę w sobie tyle siły i wiary, że mogę
może uda mi się nie zgubić tej pewności, że potrafię
może uda się odzyskać pewność w siebie... może?
na pewno
NA PEWNO
kiedyś tylko marzyłem...
dziś duża część tych marzeń jest prawdziwa, spełniona
często nie zauważamy, że nagle nasze plany się spełniają
wiem, że często idę niewłaściwą drogą
że często nie słucham rad, które mi pomogą
nie słucham podpowiedzi, które szepczesz mi
idąc wprost pod zamknięte na siedem spustów drzwi
wiem jak często stwarzam problemy, gdzie ich nie ma
gryząc się sam ze sobą, gubiąc życia swego cel
skrywam prawdę o sobie w duszy mojej podziemiach
jak poemat w duszy stwarzam sobie cień...
wiem, że to wszystko co jest wokół jest do wzięcia
przez te mury... o twarzach moich stu
że wystarczy po to sięgnąć i że to życia poezja
iść przed siebie po swojemu, choćby gruzu wbród
...a może tu chodzi tylko o sam fakt gotowości do poświęcenia??
chciałbym
żeby w swoim biegu
nie zapomnieć dokąd
i po co i dlaczego
pobiec
chocby bieg był ponad siły
choćby wciąż mówili
że nie dam rady dobiec
a w drodze
podać dłoń i Tobie
mimo piasku w oczach
i otrzeć łzy spod powiek
i kiedy
trzeba będzie zejść ze sceny
być pewnym, że ze Wszystkim
dobiegłem aż do Mety
...chciałbym dotrzeć do wszystkich tych miejsc, które mi pokazano, podążyć każdą z tych dróg, którymi zdążać mi pozwolono, by, kiedy zgaszą światła i trzeba będzie zejść ze sceny, schodzić, będąc pewnym, że zrobiłem to wszystko co chciałem, że wykorzystałem każdą szansę, że nie zawiodłem nikogo, nie zawiodłem siebie... ale mimo to nic się nie stanie jeśli coś się nie uda...
choć wczoraj widziałem Twój pusty grób
przyznaję, nie wierzę w żadne z ich słów
i tylko gdy dotknę Twych ran będę mógł
uwierzyć, że Ty jesteś znów
przy mnie tu
...
wczoraj dotarło do mnie o co chodzi na mszy św. pierwszy raz kapłan wytłumaczył co robi i po co to robi, ale ja i tak potrzebuję dowodu. dowodu na to, że On jest, że to wszystko ma sens, że coś tam po drugiej stronie na nas czeka. przez ostatnie półtora roku zdarzyło się tyle, że może i mógłbym uwierzyć, ale chyba jednak to ciągle nie to. a może poprostu sam nie chcę, może się boję, moze sam nie wiem czego. może cały czas tkwi we mnie ta zgubna myśl, że gdybym wybrał Jego, to wszystko inne musiałbym porzucić, to musiałbym porzucić najważniejsze marzenia, te najskrytsze, o których nie mówię.
Minuta za minutą płynie, to jest tak,
Cały czas z nowym dniem, w głowie tyle spraw
A pośród nich ja, i wiara w to, że dusza czysta
Stań tu, wyczuj świata puls, potem rytm łap
Mówią jedna bitwa, a ja mówię każdy moment
Jutro jest za późno, póki mogę żyje sobie
Jak to jest, że pewnie stoję, a wpajają mi, że
Lepiej mogłem, że mam problem dokąd idę
To, że mam marzenia inne niż reszta to minus?
Ludzi bez marzeń tam gdzie mieszkam jest tylu
Patrzę na nich setki ich, ale sami w tym
Widzą wszystko oprócz sensu z kolejnych dni
Wszystkim to samo się śni, szybko biegnij