Mariusz Slonina

Contact   Site Login

On

wczoraj dotarło do mnie o co chodzi na mszy św. pierwszy raz kapłan wytłumaczył co robi i po co to robi, ale ja i tak potrzebuję dowodu. dowodu na to, że On jest, że to wszystko ma sens, że coś tam po drugiej stronie na nas czeka. przez ostatnie półtora roku zdarzyło się tyle, że może i mógłbym uwierzyć, ale chyba jednak to ciągle nie to. a może poprostu sam nie chcę, może się boję, moze sam nie wiem czego. może cały czas tkwi we mnie ta zgubna myśl, że gdybym wybrał Jego, to wszystko inne musiałbym porzucić, to musiałbym porzucić najważniejsze marzenia, te najskrytsze, o których nie mówię. nie potrafię zrozumieć tego, że jeśli to wszystko co mam pochodzi od Niego, to dlaczego miałby mi to zabrać, dlaczego nie pozwoli mi tego dopełnić, dokończyć -- przecież On doskonale wie, że to, co zaczynam musze skończyć, że źle mi, gdy coś pozostawie bez kropki nad i. jeśli zawierzyć Jego istnieniu, to stworzył mnie takiego jakim jestem, to dał mi to wszystko i powinienem wykorzystać wszystkie te szanse, które codzień dostaję, te wszystkie talenty, które mam -- i te wszystkie wątpliwości też mają sens, te ciągłe rozterki i niewiara...

zakwestionowałem Jego istnienie... szukam... przychodzę co niedzielę pograć do mszy, czasem coś przeczytam, raz nawet służyłem. to wszystko po to by znaleźć w sobie wiarę i dowód... napisałem modlitwę o śpiew, a słowami "każdy ma chwile" grammatika czasem modlę się... szukam... zadaję codzień pytania -- Jemu, sobie, całemu światu -- ale odpowiedzi tak mało, prawie żadnej. liczę tylko, ze czas pozwoli się dowiedzieć, a On pozwoli znaleźć dowód. może...

4 comments

 
lukas — December 16, 2008

świetny tekst. tez mam takie rozterki niestety a może stety

 
tropiciel — January 12, 2009

Czy naprawdę uważasz, że jest egoistą i chce zabrać Ci wszystko to, co masz i co daje Ci radość?! Mi się wydaje, że chce właśnie Twojego szczęścia, szczęścia swojego dziecka, syna. A może wtedy spełniłyby się te marzenia? (ale bez naiwności i odrealnienia!) A może "do wyższych rzeczy jesteś stworzony"? ;) Myślę, że dowody są w zasięgu ręki, podobnie jak pytania... To dobrze. Szkoda tylko, że po jedne i drugie tak rzadko sięgamy. Trudne to. Czemu jednak ufamy (bardziej niż sobie, i sobie nawzajem?) np. teorii naukowej, badaniom naukowym, technologiom i pokładamy w nich niemal wszystko - choć są, bywają tak zawodne - przecież po latach, po np. nowych badaniach okazuje się, że nie były prawdziwe? I już - od tak po prostu, przyjmujemy, luzik [żeby nie było, by uniknąć niepotrzebnych nieporozumień: cenię naukę i jestem jak najbardziej za! ;)] A tu... wielkie schody i czasami dużo krzyku (o nic - ?!) Myślę, że warto zastanowić się jaki obraz Boga mam? Kim jest? Jaki jest? Kim i jaki jest dla mnie? Po co mi Bóg? Żeby być dobrym człowiekiem? Tylu dobrych ludzi, lepszych jest wśród nieochrzczonych... Żeby lepiej się czuć? Mi tam nie daje, nie zawsze, dobrego samopoczucia - częściej mam z Nim kłopot (błogosławiony kłopot ;)) A może jestem leniwy? A może się boję? Przecież Bóg to szaleniec, wariat, indywidualność, artysta, oszołom, rewolucjonista - wszyscy płynęli z prądem, a On jak się uparł, to... - i znowu, kolejna zadyma! W górę, pod prąd! ;) A może to brak wyobraźni? Czy naprawdę odbiera wolność? Przeciwnie. Ty wybierasz. "Masz imię, które mówi, że żyjesz, a jesteś umarły?" A może coś zależy właśnie ode mnie... Wyobraź sobie... Co musiałoby się stać, by było inaczej? Ale jeśli jest dobrze tak jak jest, to po co szukać? / "Nikt nie mówił, że będzie łatwo..."

/Dzięki! Zachęcam do odważnego mówienia o tym - wątpliwości, sytuacje umożliwiające konstruktywną kłótnie są bardzo twórcze, owocne! :) A przecież o to chyba chodzi, w końcu "po owocach ich poznacie..." ;) A wielu z nas, niestety, boi się konfrontacji... (z samym sobą?) A szkoda.

 
Tadeusz (Gliwice) — January 15, 2009

Wierzę! Po wielu latach trzymania przy oku szkiełka, bacznym przyglądaniu się temu, co mnie otacza, ja kartezjuszowski bękart, po prostu wierzę! I choć niekiedy ręka odruchowo szuka szkiełka, bo jakaś prawda wiary okazuje się zbyt trudna do przyjęcia - wierzę, ponieważ wiara w moim odczuciu nie polega na szukaniu potwierdzeń, na analizie zdarzeń, ale na uważnym rozejrzeniu się wokoło, na stwierdzeniu, że wieje wiatr, szumią liście, kwitną kwiaty, ptaki śpiewają, ludzie się śmieją... Komu byłoby to potrzebne i do czego? Nauka wciąż twierdzi, że to tylko łańcuch kolejnych przypadków. Dziwny to łańcuch, w którym wszystkie ogniwa tak ściśle pasują do siebie, i tylko nikt nie umie powiedzieć, gdzie jest jego początek. Dlatego pozostaje wiara. I jej znaki, dowody...

 
JK — February 06, 2009

"Szukałem Was, a teraz Wy przyszliście do mnie..." - czyżby? Kto kogo ma szukać? (...) Czy przyszliście (przyszliśmy)? ...

Add your comment

The content of this field is kept private and will not be shown publicly.
  • Allowed HTML tags: <em> <strong> <cite>
  • Lines and paragraphs break automatically.

More information about formatting options

CAPTCHA
This question is for testing whether you are a human visitor and to prevent automated spam submissions.

GoldenLine

See my photos

flickr  picasa