







Napisałem posta i kliknąłem tam gdzie nie trzeba z głupoty i nie zapisałem go. Był o poezji. Może powtórzę główne tezy...
Herbert pisał tak:
Jeśli tematem sztuki
będzie dzbanek rozbity
mała rozbita dusza
z wielkim żalem nad sobą
to co po nas zostanie
będzie jak płacz kochanków
w małym brudnym hotelu
kiedy świtają tapety
(Dlaczego klasycy, Napis 1969)
Chciałem sobie dziś zaspokoić moją wewnętrzną poetycką duszę, a przynajmniej jej część i postanowiłem poczytać współczesną poezję polską. Tą w Sieci. Skończyło się na bólu głowy i weltschmerzu. Mam wrażenie, że obecny trend w poezji to poezja dla samej siebie, z dowolnym mieszaniem słów, a potem szukaniem w nich sensu. Zamiast odbyć mityczne katharsis, lektura tych wierszy wzmocniła moje przekonanie, że zginiemy od nawału treści w Sieci. Ponieważ raczje niemożliwe jest ich skuteczne filtrowanie możemy, parafrazując nieco słowa Artura Międzyrzeckiego w wierszu "To się tylko tak mówi", stwierdzić, że być może już jakiś młody Mickiewicz napisał swoje Ballady, ale nie przedarł się przez szczelną zasłonę bezsłów i bezwierszy. Wiadomo, znacznie generalizując, że poezja jest kwestią gustu, tego kto to czyta, kto to ocenia itp. W Sieci ocenić może każdy...
Ani tam ani gdzie indziej
Nie doliczymy się jednak naszych zabitych Sokratesów
Naszych Prometeuszy sądzonych za grabież
I nigdy się nie dowiemy
Kto właściwie zginął w Apeninach
Jaki Mickiewicz osiemnastoletni
Nie wyniósł głowy z warszawskiego powstania
I czy swoje Ballady zdążył już napisać
(To się tylko tak mówi, Rzeka czarownic 1968-1969)
A mi jest bliżej chyba do Klasyków, przynajmniej tych dwudziestowiecznych, czuję w sobie jakiś taki pęd ku minimalizmowi w słowie, niczym peiperowskie skróty myślowe, no i ten nieśmiertelny Ciechowski, niedościgniony wzór i ideał...
W afekcie napisałem takie coś:
Z Herberta
i dzbanek rozbity
i świtanie tapet
popatrz –
uginam się pod ciężarem
tanich klawiatur
myślałem –
płacz kochanków może być piękny
nawet w przypadkowej kombinacji
klawiszy
a tymczasem
przegrywam dwa – zero
jak niejeden Wojaczek
w brudnym hotelu Sieci
Swoją drogą, odnosząc się do Miłosza - zabije nas natłok słowa. Innego końca świata nie będzie.
Add your comment